Złoty pozostaje słaby czekając na Moody's

Maj 10, 2016 14:10

Lepsze nastroje na rynkach globalnych nieco wspierają dziś złotego. Ten jednak generalnie wciąż pozostaje słaby. O tym ile za główne waluty będziemy płacić na koniec maja zdecyduje Moody's i dane z polskiej gospodarki.

We wtorek złoty nieznacznie zyskuje na wartości na fali poprawy nastrojów na rynkach globalnych i związanego z tym wzrostu apetytu na ryzyko. O godzinie 13:15 kurs EUR/PLN testował poziom 4,4250 zł, a USD/PLN 3,8923 zł. Na tym tle wyróżnia się natomiast szwajcarski frank, którego notowania wróciły poniżej psychologicznego poziomu 4 zł i kurs CHF/PLN testował poziom 3,9940 zł.

Złoty generalnie pozostaje jednak słaby w relacji do głównych walut. Pozostaje słaby przed piątkową decyzją agencji Moody's, która, jak się powszechnie oczekuje, prawdopodobnie obniży swą ocenę wiarygodności kredytowej Polski. Szczególnie, że obawy o cięcie ratingu mogą narastać. Jeżeli część uczestników rynku mogła mieć nadzieję, że agencja obetnie tylko perspektywę ratingu do "negatywnej" (czyli zapowiadającej cięcie ratingu w przyszłości), a samą ocenę pozostawi na utrzymywanym od 2002 roku poziomie A2, to teraz te wątpliwości są większe. Szczególnie, że obok ryzyka politycznego związanego z Trybunałem Konstytucyjnym, obecnie pojawia się jeszcze ryzyko związane z przygotowanymi przez ministra sprawiedliwości zmianami w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa. Sam resort sprawiedliwości, w opracowaniu do tego projektu uznał, że zmiana ustawy może spowodować obniżenie ratingu Polski.

Skutki cięcia ratingu

Ewentualne cięcie ratingu niewątpliwie będzie negatywną wiadomością i mocnym ostrzeżeniem wysłanym w kierunku inwestorów zagranicznych. Szczególnie, że na przestrzeni 5 miesięcy będzie to już drugi taki przypadek. Niemniej jednak w krótkim terminie taka decyzja powinna być już niemal całkowicie zdyskontowana. Stąd też, nie tylko nie musi ona wywołać przeceny złotego, ale paradoksalnie może nawet prowadzić do jego umocnienia na fali realizacji zysków z wcześniejszej gry przeciwko polskiej walucie.

Rodzimy rynek walutowy, jakkolwiek obecnie wydaje się koncentrować wyłącznie na piątkowej decyzji Moody's, to zależny jest nie tylko od tego jednego wydarzenia. W dalszym ciągu duży wpływ na zachowanie złotego mają nastroje na rynkach globalnych. W najbliższych dniach natomiast taki wpływ będą miały jeszcze dane makroekonomiczne płynące z polskiej gospodarki. O ile można zignorować czwartkowy raport o inflacji (a właściwie deflacji), bo z dużym prawdopodobieństwem przyniesie on potwierdzenie wstępnego odczytu tych danych (CPI -1,1% R/R), to już nie sposób zignorować piątkowych danych o PKB za I kwartał 2016 roku (prognoza: 3,4% R/R), a także publikowanych tego samego dnia danych o bilansie płatniczym (prognoza: 334 mln EUR) i inflacji bazowej (prognoza: -0,1% R/R). Nie można też ignorować przyszłotygodniowych danych o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w Polsce w kwietniu. Danych, które pozwolą nam odpowiedzieć na pytanie, czy marcowe załamanie obu tych "figur" było tylko wypadkiem przy pracy? Czy jednak trwalszą tendencją, która może zacząć niepokoić rynki, stając się negatywnym impulsem dla złotego i innych polskich aktywów.

Losy złotego w kolejnych dniach, a także w drugiej połowie maja, będą w dużej mierze uzależnione od decyzji Moody's i danych płynących z polskiej gospodarki. W tym okresie trzeba liczyć się z dynamicznymi zmianami na rynku walutowym. Zupełnie inaczej niż w najbliższych godzinach, gdy prawdopodobna jest stabilizacja notowań polskich par. Wszystko co ważne bowiem już się dziś wydarzyło (m.in. publikacja danych z niemieckiej gospodarki) i brak jest nowych potencjalnych impulsów.

Marcin Kiepas
Główny Analityk Admiral Markets