PMI dla usług na Wyspach najsłabszy od 2009 roku

Lipiec 22, 2016 16:25

Dzisiaj rano poznaliśmy wstępne odczyty PMI dla Japonii, Niemiec Francji, całej strefy euro oraz dla Wielkiej Brytanii, a po południu dla Stanów Zjednoczonych. Co pewnie nie może bardzo dziwić najsłabszy odczyt okazał dla Zjednoczonego Królestwa.

Indeks PMI dla przemysłu wyniósł 49,1 pkt.(prognoza 50 pkt.) i był najniższy od 2013 roku, a dla usług wyniósł 47,4 pkt.(prognoza 49,2) i jest to najniższy wynik od 2009 roku, czyli od czasu wybuchu kryzysu finansowego w Stanach Zjednoczonych. Słabe odczyty może nie zaskakują, ale odchylenie od prognoz już tak. Jest to kolejny argumentem dla Banku Anglii za mocniejszym poluzowaniem polityki pieniężnej na sierpniowym posiedzeniu.

Indeks PMI dla usług dla Wielkiej Brytanii 2006 – 2016

Źródło: Bloomberg

Słabe odczyty PMI spowodowały deprecjację funta szterlinga, który w relacji do dolara amerykańskiego ponownie zbliża się do okrągłego poziomu 1,30; a przełamanie tej strefy prawdopodobnie będzie oznaczać spadek w okolice 1,28; czyli ostatniego dołka. Z kolei para GBP/PLN przełamała dzisiaj poziom 5,20 i zmierza w stronę 5,15 i dalsze spadki brytyjskiej waluty nie są wykluczone, co oczywiście nie jest pozytywną informacją dla Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii.

Wczorajsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego nie przyniosło zmiany dotychczasowej polityki pieniężnej w strefie euro. Bank nie zmienił stóp procentowych oraz parametrów programu QE, który ma trwać do marca 2017 roku i nadal będzie wynosił 80 mld euro miesięcznie. Decyzja ta była oczekiwana przez rynek, ale większość spodziewała się jakiś zapowiedzi dalszego luzowania polityki pieniężnej we wrześniu. Jednak prezes EBC Mario Draghi unikał jakichkolwiek szczegółów odnośnie przyszłej polityki pieniężnej banku.

Nieco to popsuło klimat na rynkach akcji, które jednak dzisiaj odrabiają straty w oczekiwaniu na dalsze luzowanie polityki pieniężnej, zwłaszcza na Wyspach. Londyński indeks FTSE 100 zyskuje dzisiaj około 0,35%. Luźniejsza polityka pieniężna jest pozytywną informacją dla rynków akcji w przeciwieństwie do rynku walutowego.

Co nas czeka w przyszłym tygodniu?

Ostatnio nieco osłabł entuzjazm dotyczący wyprzedawania jena po tym, jak ukazał się wywiad z szefem Banku Japonii, który stwierdził, że tak zwany „helicopter Money" nie jest potrzebny. Japońska waluta błyskawicznie się umocniła po tych doniesieniach. Później jednak okazało się, że wywiad jest sprzed brytyjskiego referendum i jen znowu traci na wartości. Niemniej jednak najważniejsze dla dalszych losów jena jest przyszłotygodniowe posiedzenie Banku Japonii, na którym okaże czy zostaną wdrożone dodatkowe działania, które mogłyby dalej osłabiać japońską walutę.

W przyszłym tygodniu również odbędzie się posiedzenie Rezerwy Federalnej, na którym raczej nie należy spodziewać się żadnych zmian stopy funduszy federalnych. Rynki na podstawie kontraktów terminowych szacują prawdopodobieństwo takiego ruchu na nieco ponad 1%. Nie musi to jednak oznaczać, że dolar będzie tracił na wartości zwłaszcza do takich walut, jak jen, funt czy nawet euro, gdyż ciągle słyszymy zapowiedzi jeszcze luźniejszej polityki pieniężnej w tamtych krajach.


Bartosz Zawadzki
Dyrektor Działu Strategii Rynkowych i Analiz