Nadchodząca recesja

Sierpień 09, 2016 11:55

Wtorkowy poranek przynosi bardzo negatywne wieści z Wielkiej Brytanii. O godzinie 10.30 poznaliśmy bilans handlowy oraz produkcję przemysłową. Wymiana handlowa wskazuje na coraz większy deficyt, konsensus ekonomistów zakładał odczyt na poziomie -10075 mln GBP, natomiast aktualna wartość uplasowała się na poziomie -12409 mln GBP. Co więcej, dokonano rewizji poprzedniego odczytu w dół o ponad 600 mln GBP.

Powyższe odczyty makroekonomiczne potwierdzają ostatnie obawy na temat deficytu handlowego oraz rachunku bieżącego. O tej samej godzinie została opublikowana również produkcja przemysłowa, gdzie dane były zgodne z konsensusem rynkowym. Jednakże zrewidowano poprzedni odczyt w dół o 0.1%.

Ostatnie publikacje danych makroekonomicznych z Wielkiej Brytanii wskazują na nadchodzące spowolnienie gospodarcze, a nawet recesję. Pomimo tego indeks reprezentujący sto największych, brytyjskich przedsiębiorstw pnie się do góry. Czym gorsze dane, tym możemy oczekiwać większych wzrostów na giełdzie. Każda negatywna informacja pochodząca z Zjednoczonego Królestwa przybliża nas do dalszego luzowania monetarnego, czy to przez dokonanie kolejnej obniżki kosztu pieniądza, czy też kolejnego rozszerzenia programu quantitative easing.

Przenosząc się na inny kontynent, w Stanach Zjednoczonych w dalszym ciągu trwa publikacja wyników finansowych za II kwartał 2016 roku. Na pierwszy rzut oka wydają się fantastyczne, ponieważ ponad połowa firm należących do indeksu S&P 500 osiągnęła wyniki lepsze od prognozowanych. Jednak gdy popatrzymy w szerszym kontekście, to okaże się, że zyski firm należących do tego indeksu spadają już piąty kwartał z rzędu. Jest to czynnik, który powinien negatywnie wpłynąć na kontynuację wzrostów na amerykańskich indeksach, lecz został on zlekceważony. Inwestorzy w dalszym ciągu wierzą w działania banków centralnych. Przekłada się to na optymizm, który winduje notowania spółek na coraz wyższe, wcześniej niewidziane poziomy.

Tymczasem na rynku surowców zwyżka notowań „czarnego złota" trwa w najlepsze. Ropa naftowa WTI po zejściu poniżej 40 USD za baryłkę odbiła w ubiegłą środę. Aktualnie za jedną baryłkę należy zapłacić ponad 42 USD. Czynnikiem wspomagającym odbicie cen tego surowca są informacje pochodzące z OPEC. Na rynek dotarły plotki o możliwym wprowadzeniu limitu produkcji lub jej zamrożenie przez kraje należące do tej organizacji. Ponadto Rosja, jako jeden z głównych eksporterów również wyraża gotowość do rozmów. Rynek kierując się maksymą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty" doprowadził do ponad 2 dolarowego umocnienia ropy w niespełna tydzień. Jednak w tym przypadku plotki powoli stają się faktami, bowiem sam przewodniczący OPEC – Mohammed Al. Sada powiedział, że „członkowie OPEC są w toku ciągłych obrad w sprawie stabilizowania rynku ropy".

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych